niedziela, 31 lipca 2016

Lipcowy deszcz



Parkowe alejki zakwitają parasolkami
i przytuleniami,
a w naszym ogrodzie
- mimo deszczu -
zakwitł dzieciom ich pierwszy onętek :)

cieszą się z niego
a ja wzruszam -
nie potrzeba słońca, gdy oni są blisko
- nawet kwiatom :)



colourful umbrella, rainy day, colors of rainbow





raindrop on a flower
Purple rain :)





flower in rain



sobota, 30 lipca 2016

Przyjęcie pod chmurką


Na co dzień wzruszenia budzą się w odosobnieniu,
w atmosferze rozproszonej,

przyjęcia są po to,
by poprawić stan skupienia :)

zagęścić częstotliwość serdecznych doznań,
ciepłych słów
i otuchy,

można sobie po prostu być i chłonąć
- wszystkiego w bród :)







































































piątek, 29 lipca 2016

Przygotowania do przyjęcia w ogrodzie


Champagne & Pink Graperfruit
- to były moje ulubione lody w San Gimignano
- owocowa goryczka grejpfruta i zmysłowa poezja szampana :)






kompozytorem duetu lodowego był Sergio Dondoli,
dwukrotny zwycięzca Ice Cream World Championship

- zasypiałam z tym smakiem na ustach
i rozkoszowałam się nim nazajutrz zamiast śniadania :)












w innym już miejscu zachwyciłam się połączeniem lodów Dacquoise
z borówkami amerykańskimi
- delikatność i soczystość :)

Przede mną przyjęcie w ogrodzie
i tak sobie myślę...
- smaku Champagne & Pink Graperfrut nie uda mi się odtworzyć
ale Dacquoise z borówkami? - może mogłabym spróbować? :)

nigdy nie robiłam domowych lodów
ale spróbuję podać deser w formie kremu Dacquoise* do biszkopcików
w salaterce z borówkami
i - dla orzeźwienia - chłodną galaretką :)


te chwile przed przyjęciem lubię bardzo,
planowanie,
przygotowywanie,
trochę dekoracji ogrodowych...





może z polnych kwiatów?
tyle ich teraz kwitnie :)



















więcej inspiracji mam na moim pintereście 
- gdyby ktoś miał ochotę - zapraszam - klik :)

.




---------------------------------------------------------------

* Krem Dacquoise - to połączenie serka mascarpone
z dulce de leche / kremem kajmakowym/,
odrobiną bitej śmietany i bakaliami



czwartek, 28 lipca 2016

Koronki królowej Anny


Kwitną kwiaty królowej Anny,
niby nic
ale są tacy,
dla których oznaczają taniec białych parasolek na niebie
i balet koronkowych cieni na pancerzykach :)



Queen Anne's flowers, July wild flowers
Queen Anne's lace / dzika marchew




Queen Anne's lace / dzika marchew



niektórzy nawet chadzają do góry nogami,
by jak najczęściej zerkać w niebo :)













środa, 27 lipca 2016

Bujność :)


Ogród też potrzebuje czasem
wakacji od ogrodnika :)

mój, zrelaksowany, stęskniony,
podchodzi pod same drzwi,
puka witkami traw,
złotym sianem szlifuje progi,
wypełnia zapachami ganek,

nie mogę oderwać wzroku -
ależ go przybyło! :)
























Jubilee Celebration Rose David Austin 

wtorek, 26 lipca 2016

Home sweet home


Na dnie walizki znalazłam trochę piachu z wakacji
- wytrzepałam,
i w książkach było go trochę
- wytrzepałam,

z duszy -
nie wytrzepię :)













niech zostanie...
poszumi czasem,
poszeleści,

dołączy do innych miłych sercu dźwięków:

muzykujących świerszczy w ogrodzie,
kogucika w oddali,
mruczącego kominka
i pralki żwawo wirującej bębenkiem -

dobrze wrócić do domu :)
















poniedziałek, 25 lipca 2016

Powrót na wieś






Ostatnie chwile,
ostatnie zachwyty -

nawet nad synchronicznym fototropizmem włoskich słoneczników ;)









Italian sunflowers



śmieję się, że gdybym miała tylu wielbicieli wpatrzonych we mnie od świtu do nocy -
też byłabym promienna jak toskańskie słońce ;)



w domu biegnę przywitać ogród
i moje słoneczniki - ach, jak urosły!






pytam K. dlaczego one nie obracają się tak za słońcem,
a on śmieje się i mówi, że przecież się obracają ;)



niedziela, 24 lipca 2016

Farmy widma w Toskanii


Stare mury,
opuszczone domostwa,
wewnątrz niebo,
łąka
i wiatr
trącający struny uśpionych ech...


... a gdyby tak kupić taki dom?
... jak już wielu przed nami...
i zamieszkać pod słońcem Toskanii? :)

wracamy rozmarzeni,
może kiedyś....
chyba jednak nie wcześniej niż w następnym życiu :)











sobota, 23 lipca 2016

Buongiorno Rimini :)


Morze trąca mnie
jak kot
nosem,
łaskocze
i cofa się na chwilę,

potem znów, nieskrępowane, zaczepia
raz po raz,
coraz śmielej,

uśmiecham się,
zanurzam dłoń w puszystą pianę,
czochram białą grzywę,
głaszczę lśniące fale

- tak niewiele mu trzeba do mruczenia :)
























piątek, 22 lipca 2016

Beach romance ;)


Znalazłam dziś skaliste zacisze,
zatoczkę w sam raz na samotną chwilę,
rozłożyłam koc i książkę,

chłodny pył rozbitych na skałach kropel fal
masował moje stopy,
wypełnił mnie śmiechem,

książce wiatr muskał literki,
przewracał kartki
i zaglądał pod fałdy zakładki,

już chciałam coś powiedzieć
ale owionął mnie zielono-błękitny tuman woni
i zanurzył w pastelową miękkość...

jutro znów poszukam tej zatoczki :)





 


















LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...