piątek, 2 grudnia 2016

Niezwykły piątek


W noc się puściła sfora dzikich wiatrów
i głośną, śnieżną zawieją szturmowała dom do świtu,

huczało, dudniło,
przemieniało godziny w mroczny, trochę nierzeczywisty czas

"Wiatr szaleje Mamusiu"
... szaleje...

pola, łąki w białej zawierusze
i dom nasz pośrodku jak barka na zimowym morzu,

kot niewyspany ale dzieci pełne zachwytu:

"Tyle śniegu nawiało!"

łapią spokojniejsze chwile,
między jedną zawieją a drugą,
i bawią się,
za nic mają sfory dzikich wiatrów :)






12 komentarzy:

  1. Pięknie, ale też z grozą w tle...

    OdpowiedzUsuń
  2. taaak a potem wszystko stopniało, popadało i zrobiła się plucha, która przemoczyła mi buty i skarpety aż do kostek. Potem zrobił się komunikacyjny armagedon i czekałam przemoczona 25 minut na autobus a potem po 4 godzinach w domu już miałam katar i obolałe gardło a dziś leżę już z temperaturą bynajmniej nie ciesząc się z pierwszego śniegu jak Wy :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj
    A ja lubię zimę :) może dlatego, że pewnego zimowego, mroźnego dnia, ponad 50 lat przyszłam na świat, a dokładnie 5 grudnia.
    Serdeczności zostawiam:)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...