piątek, 23 czerwca 2017

Na pokładzie o świcie


Płyniemy łodzią,
porannym rejsem,
skały jeszcze mgłą odziane,
niebo obłokami rozścielone,
gdzieniegdzie w prześwitach chmur przeciąga się słońce wodospadami promieni,

czy oświetlają wejścia do podwodnych jaskiń?
wrota koralowego świata i ażurowe zasłony z wodorostów?

może :)

zanurzam dłoń,
drobne igiełki chłodu kłują skórę,
ręka ocieka turkusowym deszczem,
lecę nad falami z rękawami z brylantowych koralików,

tyle lat...
a ja znów jestem małą dziewczynką..





środa, 21 czerwca 2017

Odrobina euforii :)


Mamy pokój z widokiem na morze
i nic już tu nie pomoże -
co dzień śmiać się będziemy w błękicie,
szumieć wiatrem i cieszyć się życiem,
blaskiem fal upajać bezkreśnie,
namiętnie,
na jawie i we śnie,
nic równać się z tym nie może
- mamy pokój z widokiem na morze! :)




niedziela, 18 czerwca 2017

Czas pachnący morzem


Płynę promem,
wokół mnie jaśnieje biel kadłuba i słonecznego pokładu z leżakami,
stoję przy relingu i liczę niekończące się piętra jońskiego błękitu:
lazur, turkus, szafir, kobalt, indygo, ultramaryna
i migotliwe kryształki światła na białych koronkach fal
i delfiny!

w głowie mi się kręci
- to pewnie widok wnika z oddechem,
jeszcze chwila i ubłękitni mi myśli :)





środa, 14 czerwca 2017

Przed podróżą


Lunęło,
lubię takie wieczorne ulewy,
świat oddycha,
powietrze lśni
i nie trzeba podlewać ogrodu,

skuszę się na spacer,
ziemia pachnie rzęsiście,
drzewa ociekają księżycowym światłem,
rynny szumią..

zabiorę tę noc ze sobą,
upchnę w walizce,
wypuszczę w Grecji,
dwa dni wytrzyma :)








poniedziałek, 12 czerwca 2017

Happy monday :)


Dotykam drzwi opuszkami palców,
ciepłe są od słońca,
choć to dopiero ósma,
otwieram, wpuszczam blask i biorę pierwszy łyk,
do dna oddechu,
powietrze pełne słodyczy musuje w ciele,
wnika do krwiobiegu,
mam w żyłach wino jaśminowe! :)




piątek, 9 czerwca 2017

Co lubię w czerwcu?


Lubię wdychać wonie niewidzialne,
zmysłowe,
życiodajne,

lubię słońcem duszę cieszyć
ciepłym, dobrym, hojnym, szczodrym,
obróconym zawsze jasną stroną :)






lubię też kąpać się w kwiatach - kalina sypie - wystarczy na kilka wanien ;)





czwartek, 8 czerwca 2017

Drzemka w ogrodzie


Leżak na tarasie
ciepły od słońca
i ja
i motyl, który smyra mnie skrzydełkiem
i ważka, latający witrażyk, malujący mi skórę cieniem barw
i wiatr, który makiem szeleści
i jaśmin, który wonią muska...

raczej nie pośpię ;)
















piątek, 2 czerwca 2017

Ogródek bez ogródek ;)


Kosiłam, kosiłam, kosiłam,
nazajutrz świeży mniszek, obsypawszy kwiatami cały trawnik,
jaśniał sobie w najlepsze - "it's spring time!"

widać czasem wystarczy jedna noc,
by dorosnąć
i jeden poranek - by zakwitnąć :)




niedziela, 28 maja 2017

Majowa magia


Drzwi skrzypnęły z cicha,
zadygotały dzwonki konwalii,
cień dzbanka kucnął pod uszkiem
słucha...
a to tylko mucha
szeptem grucha
w moim ganku nawiedzonym słońcem :)








czwartek, 11 maja 2017

Życie w zachwycie


Maj!
już samo to wystarczy :)





Na majówkę wybraliśmy się do Warszawy - prezent urodzinowy dla naszego Synusia: muzeum kolei i nieskończona ilość przejazdów metrem :)

Gdy pakowaliśmy się - ogród zasypała majowa śnieżyca - potem już atrakcji tylko przybywało ;)






muzeum kolei,
muzeum przemysłu,
jedna z największych w kraju bawialni,
kino,
spacery,
zachwyty :)




także w domu,
zawsze miło jest wracać :)




dostaliśmy hulajnogi od Zajączka i szalejemy,

ogród zarasta, a my brykamy po okolicy :)
ale przecież trawnik obsypany złotem też jest piękny :D




kocham maj :)




niedziela, 16 kwietnia 2017

Powrót


Wracam do domu,
wracam do blogowania,
wiosna porwała nową pasją -
Bałtycką...
: Łukęcin, Rewal, Pogorzelica, Mrzeżyno, Kołobrzeg, Kładno, Sarbinowo, Mielno, Kopań, Rusinowo, Darłówko,
piękny czas, piękne rozmowy
i rocznica ślubu :)





























































poniedziałek, 6 marca 2017

Pod marcowym niebem



Czy to kropli się na skórze mej przedwiośnie?
czy mdłe chmury skroń palcują sinym dreszczem?

nie wiem jeszcze, co z tym deszczem

- czy go w słowach zmieszczę?  :)






czwartek, 2 marca 2017

Marcowy mini erotyk


Poranek zalany światłem,

słońce prześwietla pokój snopami migotliwego pyłu,
zanurzam dłoń,
promienie orzeźwiają zmysły,
masują ramiona jak wodospad latem,
wtedy nie miałam odwagi zanurzyć się cała,
dziś słońce nalega,

stoję w smudze światła,
blask zamyka mi powieki,
powoli staję się samym czuciem,
ciepło rozlewa się po mojej twarzy,
łagodnie kreśli kontury,
rzeźbi dotykiem granice ciała,

promienie przelewają mi się przez palce,
kapią z opuszek na uda i stopy,
budzą dreszcze,
przyspieszają krążenie,
jest mi dobrze,
wcale nie zimowo,
a to dopiero drugi marzec :)



promienie słońca, blask słoneczny, pokój zalany słońcem


poniedziałek, 27 lutego 2017

4 powody do radości


Po wczorajszej wichurze powietrze przejrzyste jak ciekły kryształ,
światło bawi się kolorami















a ja radościami dnia:

- mogę odetchnąć - Kicia wróciła! (nie spałam całą noc martwiąc się gdzie się podziewała - pewnie się nie dowiem / ach te marcowe koty! - mój nawet z falstartem / ale ważne, że jest)

- w pracy byłam nieprzytomna, potem jednak wyszłam do ogrodu, ubrudziłam się ziemią tak jak lubię, posadziłam kilka mrozoodpornych bylin i jest mi błogo :) (do tego ta temperatura: 10 pachnących wiosną stopni - mm! :)

- skończyłam czytać "Słowika" Kristin Hannah - upłakałam się ale lektura była dla mnie pięknym przeżyciem,

- wzruszyłam się dziecięcym entuzjazmem do wspólnej nauki robienia na drutach i makramy :) - moi mali mistrzowie plecionek z Loom Bands zapalili się do nowego wyzwania - kupiliśmy druty, szydełka, sznurki i inne cudowności i przed nami godziny wspólnej zabawy :)

jak długo jeszcze będą chcieli dzielić ze mną hobby? nie wiem,
tym bardziej dziękuję losowi za ten czas :)





dobrej nocy





czwartek, 23 lutego 2017

Przedwiosenne inspiracje


"I think I need more fulfillness in my life" - takie zdanie przeczytałam ostatnio i przykuło moją uwagę,

bo ja chyba też :)

o artystyczne spełnienie mi chodzi
- ono zawsze dobrze robi na duszę :)

pisałam ostatnio o malowaniu,
w efekcie zamiast za pędzle złapałam za maszynę do szycia
a dziś marzy mi się makrama :)
nigdy się nią nie parałam,
jednak gdy oglądam zdjęcia, to strasznie mam ochotę spróbować,
mojej córeczce bardzo przydałaby się jaśniutka torebka,
zauroczyła mnie też firanka ze sznurków i dywanik
- pewnie wymagają mnóstwa pracy:






pochwalę się jakie popełniłam lalki:










trochę zabawy :)



czwartek, 16 lutego 2017

Dotyk chwili


Za oknem ogród skrzy się kroplami świtu,
odwilż :)
mokra, lśniąca, kryształowa,
piękna!

myślę o akwarelach -
nie umiem malować
ale w taki dzień jak dziś, rozcieńczony odwilżą i słońcem, mam wielką ochotę spróbować :)

kałuże powleczone są błękitem nieba,
upstrzone piankami chmur,
chłonę to wczesne przedwiośnie,
całkowicie zajęta odczuwaniem radości,

spacer w czasie odwilży działa jak kąpiel oczyszczająca,
nastawia tętno serca na ożywcze, ciepłem skropione uczucia i klaruje myśli :)









czwartek, 9 lutego 2017

Dziś w menu ciepłe książki :)


Ta zima jest zbyt zuchwała,
myślałam, że dni ciepłe idą, a tu minus siedem,

br,

czytam,
dużo czytam ostatnio,
taka korzyść z tej zimy, że fotele i koce milsze się wydają
i kuszące bardziej,
zanurzam się w ich przepastnych czeluściach z rozkoszą
i książką :)

jeśli ktoś lubi sagi i miłość ładnie w słowach ujętą to polecam:

Susan Howatch "Cashelmara",
Judith Lennox "Krok w nieznane"
Dorota Ponińska "Emilia" i pozostałe części,
Ałbena Grabowska "Stulecie Winnych",
wielką przyjemność sprawił mi też "Butik na Astor Place" Stephanie Lehmann,

słowa - "łagodny, oszukańczy balsam" jak mawia poeta :) - lubię je,
mają swą tajemniczą energię,
jako filolog, logopeda i psycholog - jestem do nich przywiązana ;)

a tu luty srogi - mróz skrzypi pod piórem i słowa drżą z zimna,

czym je rozgrzać?
nadzieją może? :)



 


 


czwartek, 2 lutego 2017

Miłe chwile


Za oknem białe świtanie
i cisza padającego śniegu...

- tak było o poranku,
nie minęło parę godzin a zrobiło się muzycznie:
sople zaczęły się skraplać,
a okna rozbłyskane słońcem odbijać echo śnieżnych lawin spadających z dachów,
ptaki ożywiły się, a koty z przeciąganiem powychodziły z ciepłych kątów,

ktoś ładnie powiedział:

"dziś aura w stanie płynnym -
trwa koncert na cztery rynny"

mam w ręce kosz z jabłkami, chlebem i pomidorkami,
idę dokarmić zwierzęta:

w przedbłękitną porę idę,
w przedzielony las,
tam gdzie budzi się z uśpienia
coś głęboko w nas,

po przedradość swoją idę,
już plucha po pas,
znów przedszczęściem mnie wypełni
przedwiosenny czas

- bo luty to już jakby przedświt przedwiośnia, prawda? :)









LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...